Smok Wawelski

fot. Jakub Żak

Dawno, dawno temu, krakowskim grodem władał dobry i szanowany przez mieszczan król Krak. Dbał o to, aby Kraków się rozwijał, a jego mieszkańcy żyli w spokoju i dostatku. Zależało mu na bezpieczeństwie poddanych. Ale pewnego dnia pojawił się nieproszony gość, który wzbudził grozę i spowodował wielkie poruszenie wśród ludu. Był ogromny, jego cielsko było pokryte zielonymi łuskami, ogon ciągnął się na długości kilkunastu metrów, miał wielkie łapy, a paszcza była wypełniona ostrymi zębami. To był przerażający smok! Sam widok intruza mroził krew w żyłach. Zadomowił się w jamie pod zamkiem i zaczął uprzykrzać życie mieszkańcom. Żądał składania mu raz w tygodniu ofiary w postaci tłustej krowy, a jeśli żądanie nie zostawało spełnione, szerzył spustoszenie w stadach innych zwierząt. Zdarzało mu się też porywać młode panny.

fot. Jakub Żak
fot. Jakub Żak

Król nie mógł pozwolić na to, aby nieznośny potwór dłużej niszczył życie mieszkańcom grodu. Z racji tego, że był mądrym i rozsądnym władcą, nie zlekceważył głosu swoich poddanych. Ogłosił, że rycerz, który pokona smoka, zostanie sowicie wynagrodzony. Wielu z nich podejmowało próby, ale bezskutecznie. Ginęli jeden za drugim, próbując pokonać potwora. Wcześniej słyszano o nim tylko w opowieściach, a teraz przyszło im się zmierzyć z prawdziwym, ziejącym ogniem, o ostrych zębach i pazurach.

Sytuacja w krakowskim grodzie pogarszała się, ludzie mieli ponure nastroje, byli zaniepokojeni dalszymi poczynaniami gada, zaczynało znikać coraz więcej zwierząt w stadach. Zaniepokojony król postanowił wyzwać smoka na pojedynek. Ale któż miał tego dokonać? Informacje o poszukiwaniu śmiałka wysłano do sąsiednich królestw. Szukano zuchwalca, który pokona potwora, a w zamian za ten wyczyn dostanie rękę pięknej królewny. Do Krakowa tłumnie zaczęli przybywać odważni rycerze, uzbrojeni, z szablami w rękach i żądni ręki córki króla. Niestety żaden z nich nie pokonał smoka. Krak zaczął tracić nadzieję na to, że Kraków zostanie uwolniony z opresji, kiedy nagle w królestwie pojawił się Szewczyk Dratewka, który ogłosił, że wie jak zabić potwora. Nie posiadał żadnej zbroi, ani broni, ale mimo to, zdesperowany król postanowił dać mu szansę.

fot. Jakub Żak
fot. Jakub Żak

Szewczyk miał sprytny plan. Zabił tłustego barana i wypełnił go siarką. Zarzucił na plecy i udał się pod smoczą jamę. Zachowując uważność, zakradł się pod samo wejście i najciszej jak potrafił podrzucił zwierzę. Do złudzenia przypominało ono żywe stworzenie, więc nie trzeba było długo czekać, aby smok zainteresował się łakomym kąskiem. Zwabiony zapachem świeżego mięsa wynurzył się ze swojej jamy i pożarł barana. Nagle zaczął czuć ogromne pragnienie. Siarka, którą było wypełnione zwierzę, zaczęła go tak palić, że nieustannie ział ogniem. Rzucił się w stronę Wisły i pił, pił i pił… Stawał się coraz większy, coraz bardziej nadęty, a w Wiśle ubywało coraz więcej wody. Nagle rozległ się ogromny huk i smok pękł! W ten sposób Kraków został uwolniony od uprzykrzającego życie mieszkańcom potwora. Szewczyk Dratewka został bohaterem i zgodnie z obietnicą króla dostał rękę królewny, wziął z nią ślub i żyli długo i szczęśliwie, a w grodzie znów zapanował spokój i ludzie żyli dostatnio.

fot. Jakub Żak
fot. Jakub Żak

Jak głosi legenda, jaskinia znajdująca się u stóp Wzgórza Wawelskiego była zamieszkiwana przez Smoka Wawelskiego. Do dziś można zwiedzać to miejsce, na szczęście bez obaw o konfrontację z potworem. Wejście do jaskini jest pilnie strzeżone przez jego mniej groźnego sobowtóra, z którym można sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie lub przy odrobinie szczęścia zobaczyć, jak zieje ogniem. Łączna długość korytarzy w jaskini ma 270 m, a wysokość 10 m, natomiast łączna trasa zwiedzania to 81 m. W pobliżu jaskini widnieje tablica z 1871 roku, która jest upamiętnieniem księcia Krakusa – pogromcy Smoka. Jest to symboliczne miejsce, jedno z najczęściej zwiedzanych przez turystów jako pierwsze i bardzo lubiane przez samych krakowian.

Komentarze