Nawojka – niezwykła historia

Collegium Maius, fot. Jakub Żak

Jest to opowieść o kobiecie nietuzinkowej – ambitnej, nieprzeciętnej, dążącej do wyznaczonego sobie celu za pomocą wszelkich dostępnych środków. Zdecydowanie wyprzedzała swoją epokę. Mowa o Nawojce.

Jej historia jest owiana tajemnicą – nie wiadomo kim naprawdę była ani skąd dokładnie pochodziła. Podania wskazują, że żyła na początku XV wieku. Na pewno była – kobietą, a i to w pewnym okresie jej życia nie wydawało się takie oczywiste.

Istnieją dwie wersje mówiące o jej miejscu pochodzenia – być może była córką burmistrza z Dobrzynia nad Wisłą lub córką rektora szkoły parafialnej z Gniezna. Na pewno pochodziła z tak zwanego dobrego domu, a co się z tym wiąże – odebrała również należyte wykształcenie. Potrafiła czytać i pisać – zarówno po polsku, jak i po łacinie. Gdyby nie ojciec piastujący znamienne stanowisko, nie byłoby to możliwe. Być może wykształcenie córki było jego ambicją lub uważał je za kaprys dziewczyny i uległ jej natrętnym prośbom. A może miało to związek z prestiżem – w końcu nawet c ó r k a burmistrza czy rektora musiała reprezentować sobą odpowiedni poziom intelektualny… Domysły można snuć do woli, dorabiając kolejne wątki tej historii i próbując wniknąć w motywy postępowania jej bohaterów. Niezależnie od tego, co kierowało jej opiekunem, Nawojka i tak swoje kształcenie miała skończyć na tym, czego nauczyła się w domu. Nie było innej możliwości – kobiety nie były dopuszczane do grona studentów. I tu zaczyna się najciekawsza część historii…
Dlaczego Nawojka tak bardzo pragnęła kontynuować kształcenie? Kobiety miały jasno wyznaczone role i zadania – związane oczywiście z mężem i domem oraz dziećmi. Większości z nich nie przychodziło do głowy, że mogą chcieć czegoś poza tym. Nawojka była inna.

Musiała być bystra i bardzo zdeterminowana, skoro jej plan się powiódł. Do jego realizacji potrzebowała przecież pewnych środków, a na pewno wiele odwagi. Nie mogła też nikomu powiedzieć, co zamierza, w dodatku wiedziała, że zawiedzie oczekiwania swoich najbliższych. Co takiego postanowiła? Uciec z domu w dzień jej planowanego ślubu. W przebraniu mężczyzny dostać się do Krakowa i tam rozpocząć studia w Akademii Krakowskiej już jako Jakub (lub też Andrzej – w innej wersji podania). Brzmi jak scenariusz dobrego filmu akcji.
Nawojce udało się zrealizować ten szalony plan. Jak sobie radziła w tym czasie? Pewnie było jej ciężko wciąż się ukrywać. Niemniej dla swojej pasji potrafiła poświęcić wszystko. Czy miała jakiś pomysł na to, co dalej? Może wyobrażała sobie, że zostanie na uczelni i będzie dalej realizować swoje marzenia. Niestety, los spłatał jej figla. Została zdemaskowana. Podaje się różne okoliczności tego zdarzenia. Być może podczas ciężkiej choroby lekarz odkrył jej sekret. Inna wersja głosi, że rozpoznał ją syn wójta z Gniezna, który trzy lata później rozpoczynał naukę w Krakowie. Jeszcze kolejna – że odkryto jej tajemnicę podczas obchodów Lanego Poniedziałku. Stało się. Nie mogła się dłużej ukrywać. Za tak wielkie sprzeniewierzenie się tradycji groziła jej śmierć na stosie.
I tu kolejny zwrot historii. Nawojce darowano karę. Profesorowie zaświadczyli o jej nieposzlakowanej moralności i wielkiej bystrości umysłu. Sąd biskupi zamienił karę śmierci na dożywotni pobyt w klasztorze. Nawet odbywając tę karę Nawojka nie porzuciła swoich ambicji. Nauczała swoje współtowarzyszki pisania i czytania, a po latach została ich przełożoną.

W 1929 roku imieniem tej wyjątkowej kobiety został nazwany pierwszy żeński akademik Uniwersytetu Jagiellońskiego. Imię Nawojki nosi także jedna z krakowskich ulic. Każdy student i studentka zna „Nawojkę”, jednak czy interesują się znaczeniem tej nazwy? Czy wiedzą, co to za postać?

Mimo braku pewności czy rzeczywiście istniała, Nawojka i dziś może stanowić inspirację dla kobiet. Z tak odległej perspektywy jej historia może budzić pobłażanie – ot, taka legenda, która z naszymi czasami i obyczajami nie ma nic wspólnego. A jednak coś w niej jest. Fascynująca kobieca postać, która postąpiła wbrew wszystkiemu i wszystkim, żeby móc się realizować. To już brzmi chwytliwie i bardziej współcześnie. I może, znając już lepiej Nawojkę, chociaż jedna studentka pomyśli po cichu – jak to dobrze, że żyjemy w lepszych czasach…

Komentarze